Piereciosy

12
Rzeka Średnia w Piereciosach.

Rzeka Średnia w Piereciosach.

I chociaż oczekiwano ich tutaj od kilku godzin, ich pojawienie się stało się tak niespodziewane, nagłe, że zaskoczyło powstańców. Ale oto słychać spokojny głos Wróblewskiego wydającego ostatnie dyspozycje przed podjęciem walki. Był to już najwyższy czas, przeciwnik bowiem już rozpoczął zdecydowany atak w kącie załamania lewego skrzydła. Z potężnym okrzykiem „huraaa", z ogromną brawurą, nie spodziewając się zapewne silnej obrony Wróblewski rzucił się w lewy róg. Sytuacja stawała się groźna, Rosjanie coraz bardziej zbliżali się, a kiedy podbiegli na bardzo małą odległość, Wróblewski wydał rozkaz otwarcia ognia. Padły pierwsze strzały, oddane przez powstańców. Rosjanie zaskoczeni, bo dotychczas powstańcy unikali walki, zatrzymali się, a po chwili zaczęli się wycofywać. Wróblewski ani na moment nie stracił zimnej krwi. Doskonale panował nad sytuacją. Trzeba było za wszelką cenę nie dopuścić do przerwania pasa obrony. Strzelcy 2 kompanii, kierowani przez szefa sztabu, dzielnie stawiali opór i wkrótce odparli nieprzyjaciela od lewego skrzydła. Otucha wstąpiła w serca powstańców. Przez moment uradowanym ludziom z oddziału Wróblewskiego zdawało się, że Rosjanie nie dadzą im rady, że odejdą zdumieni niespodziewanym oporem. Ale tylko chwilę trwała radość, bo oto nieprzyjaciel ponowił atak. Wróblewski w lot zorientował się, że wojska przeciwnika zmieniły taktykę i teraz zamierzają uderzyć, nie jak poprzednio w jeden punkt obrony, lecz tyralierą zaatakować front i oba skrzydła. I znów gdy Moskale zbliżyli się do linii obrony, na rozkaz szefa sztabu otworzono ogień. Wywiązała się ostra walka. Powstańcy bronili się z pełną zaciekłością. Wróblewski zdawał sobie sprawę, że wojska nieprzyjacielskie są liczniejsze i lepiej uzbrojone, ale nie upadał na duchu. Wciąż wierzył, że walka ta przybierze szczęśliwy dla niego obrót. Widział swoich ludzi, jak odważnie stawiają opór, widział ich pełne zaciekłości twarze. Wciąż wydawał komendy, nakazując kierowanie ognia na najbardziej zagrożone punkty. Wymiana ognia nie ustawała ani na chwilę. Tymczasem żołnierze carscy podchodzili coraz bliżej obozu. Generał Maniukin do tej walki skierował cztery roty piechoty, dwa szwadrony jazdy, sotnię kozaków i trzy armaty.

Miejsce bitwy w Piereciosach.

Las - miejsce bitwy w Piereciosach.

Teren rzeczywiście sprzyjał powstańcom. Ludzie Wróblewskiego kryli się za zrąbanymi drzewami i kłodami powalonymi w błotnistym strumieniu na przedzie obrony. Dużo kłopotów sprawiały przeciwnikowi także zasieki rozstawione za rzeczką. Powstańcy prowadzili dalej zażarty bój. Kilkakrotnie dochodziło do walki wręcz w gęstym lesie. Walka toczyła się ze zmiennym szczęściem. Przeciwnik odchodził od obozu i zaraz wracał, ponawiając szturm. W pewnym momencie Wróblewski dostrzegł, że prawe skrzydło obrony nie wytrzymuje nacisku wojsk nieprzyjacielskich. Zbladł, bo zdał sobie sprawę, że przerwanie pasa obrony oznacza klęskę. Był jednak bezradny, nie mógł bowiem przerzucić powstańców z innego punktu obrony, gdyż nieprzyjaciel atakował już teraz ze wszystkich stron. Wypadki następowały szybko. Prawe skrzydło, nie mogąc wytrzymać wściekłego ataku, rozerwało się. Powstańcy poczęli się cofać. Najdłużej bronili się strzelcy z kompanii porucznika Barancewicza na lewym skrzydle, ale i oni — wzięci w krzyżowy ogień — wkrótce musieli ustąpić. Wróblewski nakazał odwrót. Walka stoczona pod Waliłami trwała tylko godzinę, ale powstańcy ponieśli w niej duże straty. Wiele osób poległo, wśród nich oboźny Puchalski, Jan Radziwinowicz, Makarewicz i kleryk Malinowski, ranni zaś byli między innymi Izydor Radziwinowicz i Adolf Kobyliński. Poza tym cały obóz przeszedł w ręce wroga. Były tam wozy załadowane odzieżą i żywnością. Nieprzyjaciel zarekwirował także około 1800 rubli w srebrze i pieczęć wojenną guberni. Po stronie rosyjskiej straty wynosiły ponoć 300 zabitych i rannych.

W obozie Wróblewskiego w walce szczególnie wyróżnili się strzelec Jan Sobolewski z sąsiedniego Radunina, którego szef sztabu przedstawił Rządowi Narodowemu do awansu na stopień podporucznika, oraz Wincenty Huściłło. Bitwa z 29 kwietnia zakończyła się właściwie porażką powstańców. Jednakże chrzest bojowy pod Waliłami grupy Wróblewskiego miał zasadnicze znaczenie. Przyczyny niepowodzenia tkwiły wyłącznie w niekompletnym i niesprawnym uzbrojeniu. Wojska carskie były pod tym względem o wiele lepiej przygotowane do zbrojnego starcia. Ale Wróblewski mógł wyciągnąć z tej bitwy dla siebie pozytywne wnioski. Powstańcy okazali się zdecydowani do podjęcia walki w razie spotkania z nieprzyjacielem, a przy tym wykazali duży hart bojowy.

Okładka książki 'Generał Walery Wróblewski'.

Okładka książki 'Generał Walery Wróblewski'.


Rozdział "Leśne preludium" z książki "Generał Walery Wróblewski", Wydawnictwo MON, Warszawa 1973 r., Wydanie I.

Rzeka Średnia w Piereciosach.
Las - miejsce bitwy w Piereciosach.
Okładka książki 'Generał Walery Wróblewski'
12
 
Wczoraj:66
Dziś:117